Happy Rabbit. 1 maja 2021 roku w Chinach została wprowadzona nowa, zapowiadana od kilku lat regulacja „Regulamin Administracji Dokumentami Rejestracji i Dokumentacji Kosmetyków", która wywołała całą falę nieprawdziwych informacji o zakończeniu obowiązkowych testów na zwierzętach produktów kosmetycznych sprzedawanych w tym kraju.
Podobnie do wielu innych firm, Oriflame twierdzi, że nie przeprowadza testów na zwierzętach i podejmuje trud w celu zakończenia testów na zwierzętach na całym świecie. Wszystko, co musimy wiedzieć, aby ustalić, czy ta marka jest wolna od okrucieństwa, czy nie, możemy znaleźć online. W tym poście skompilowałem dla Ciebie
Sprawdziliśmy na czym polegają alternatywne metody testowania kosmetyków bez wykorzystania zwierząt. Coraz więcej osób wybierając kosmetyki czyta nie tylko ich skład i zastosowanie, ale zwraca również szczególną uwagę na oznaczenia "vegan" oraz "cruelty free". Chcemy, aby nasze kosmetyki służyły nam, ale bez cierpienia zwierząt.
Oznaczenia kosmetyków nietestowanych na zwierzętach. Kosmetyki nietestowane na zwierzętach posiadają zazwyczaj jeden z 3 certyfikatów: Leaping Bunny, PETA Cruelty Free, Animal Friendly Natural Cosmetics. Kosmetyki, na których opakowaniu znajdziesz takie logo, spełniają najsurowsze normy humanitarne. fot.
Dawniej, kiedy inne metody nie były tak popularne, wielu producentów testowało kosmetyki na zwierzętach. Byli to zarówno Ci oferujący produkty budżetowe, jak i te z segmentu premium. W Chinach jeszcze do 2021 roku testowanie kosmetyków na zwierzętach było obowiązkowe, dlatego popularne marki musiały się do tego dostosować.
Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd. Każdego roku, informuje Uniwersytet Santa Clara, około 20 milionów zwierząt jest wykorzystywanych w eksperymentach medycznych lub do testowania produktów, z których wiele ginie podczas tego procesu. Zwolennicy praw zwierząt twierdzą, że takie testy są niepotrzebne i okrutne, podczas gdy zwolennicy testów na zwierzętach uważają, że korzyści dla ludzi przeważają nad kwestiami moralnymi. Alternatywy Jednym z argumentów przeciwko testom na zwierzętach jest to, że często istnieją bardziej akceptowalne alternatywy. Na przykład naukowcy mogą sprawdzić, czy chemikalia podrażnią oczy, używając bogatej w naczynia krwionośne błony wyściełającej jajo kurze, zamiast wystawiać oczy żywych zwierząt na działanie substancji chemicznej. Komórki hodowane w probówce (in vitro) i symulacje komputerowe mogą dać dobry obraz tego, jak zwierzęta i ludzie zareagują na niektóre testy. Przeciwnicy testów na zwierzętach opowiadają się za trzema zaleceniami: zastąpienie (znalezienie alternatywnych metod testowania), redukcja (wykorzystanie testów na zwierzętach tak mało, jak to konieczne) i udoskonalenie (upewnienie się, że testy na zwierzętach są przeprowadzane w najbardziej humanitarny i bezbolesny sposób). Nieznane zmienne Jednak alternatywy dla testów na zwierzętach nie zawsze działają, ponieważ system żywego organizmu może być nieprzewidywalny. Jeśli naukowcy przeprowadzą testy na modelach komputerowych, komórkach wyhodowanych w probówkach lub „organizmach niższych” (takich jak jaja lub bezkręgowce, a nie zwierzęta ciepłokrwiste), mogą nie zobaczyć tak pełnego obrazu wyników badań, jak w przypadku badań na żywych zwierzętach (lub zwierzętach bardziej podobnych do ludzi). Aby w pełni zrozumieć system żywego organizmu, naukowcy muszą w pewnym momencie przeprowadzić testy na zwierzętach. Niepotrzebne okrucieństwo Zwolennicy praw zwierząt twierdzą, że badania na zwierzętach są okrutne i niepotrzebne. Niektórzy łączą testy na zwierzętach z rasizmem lub seksizmem, twierdząc, że wszystkie żywe stworzenia są godne szacunku i że zadawanie zwierzętom cierpienia z jakiegokolwiek powodu jest moralnie złe. Dr Tom Regan, lider ruchu na rzecz praw zwierząt, pisze, że zwierzęta „mają przekonania i pragnienia; postrzeganie, pamięć i poczucie przyszłości ”. Argument, że testy na zwierzętach mogą być konieczne, nie jest usprawiedliwieniem z tego punktu widzenia, ponieważ naukowcy są odpowiedzialni za odkrywanie humanitarnych alternatyw. Większe dobro Zwolennicy testów na zwierzętach twierdzą, że doprowadził on do wielu postępów w nauce, podnosząc jakość życia zarówno ludzi, jak i zwierząt. Testy na zwierzętach pomogły nam opracować szczepionki, operacje, leczenie raka i inne ratujące życie osiągnięcia medyczne. Chociaż testy na zwierzętach mogą powodować ból u kilku zwierząt, wiele osób uważa, że większe dobro ludzkości przeważa nad tymi kosztami.
Szereg kampanii społecznych apelujących do ludzkich sumień w obronie masowo zabijanych bożonarodzeniowych karpi mamy już za sobą. Jednak zdecydowanie większy festiwal okrucieństwa odbywa się codziennie w czasie testów przedklinicznych, w których cierpią myszy, szczury, króliki czy kury. Ich cierpienie uzasadnia się koniecznością sprawdzenia bezpieczeństwa leków i innych substancji na wiarygodnym modelu badawczym. Czy na pewno ten argument jest słuszny i czy nie istnieje żadna alternatywa dla badań toksyczności na zwierzętach? Stałocieplne, mają podobną budowę narządów wewnętrznych, podobnie metabolizują związki chemiczne, nawet raz w roku mówią ludzkim głosem – powodów, dla których małe ssaki takie jak myszy czy chomiki traktuje się jako podobne człowiekowi, jest z pewnością wiele. Ostatnio pojawiają się coraz częściej doniesienia naukowe, świadczące o tym, że takie podobieństwo może nie wystarczać – „modele zwierzęce” nie zostały nigdy walidowane. Temat braku rzetelnych dowodów na ich niezawodność nie jest jednak tak nagłośniony, jak kontrowersje moralno-etyczne wokół znęcania się nad zwierzętami laboratoryjnymi. Możliwe, iż bardziej opłaca się zrewidować wiarygodność tej metody badania od strony czysto merytorycznej, niż polegać na „sprawdzonych od wieków” procedurach. Niezwykle istotny wydaje się fakt, że aż 90% leków, które pozytywnie przeszły fazę testów na zwierzętach, odpada już w pierwszej fazie badań klinicznych na ludziach. Amerykańska firma farmaceutyczna Pfizer w 2004 roku „utopiła” ponad 2 miliardy dolarów w potencjalnych terapeutykach, które pomagały genetycznie modyfikowanym myszom (i niestety tylko im). Dodatkowo FDA informuje o dziesiątkach przypadków szkodliwego działania farmaceutyków odkrywanych dopiero po wprowadzeniu ich na rynek – w USA co roku około 76,6 miliarda dolarów przeznacza się na leczenie działań niepożądanych, a 100 tysięcy pacjentów umiera z tego powodu. Dlaczego modele zwierzęce zawodzą? Przede wszystkim bierze się to z subtelnych różnic międzygatunkowych, które w niektórych przypadkach powodują drastyczne zmiany w metabolizmie ksenobiotyków. Odmienność przemian metabolicznych przekłada się na różnice efektów wywoływanych u zwierząt i u Homo Sapiens. Paracetamol, popularny lek przeciwbólowy i przeciwgorączkowy, szkodzi kotom, podobnie jak morfina, wywołująca stany lękowe zamiast całkowitego uspokojenia. Świnki morskie nie tolerują penicyliny, a doustne środki antykoncepcyjne wydłużają czas krzepnięcia krwi u psów zamiast działać prozakrzepowo. Wiele chorób cywilizacyjnych w tym: AIDS, Alzheimer, niektóre typy nowotworów, zaburzenia psychiczne i uzależnienia, uznaje się za specyficzne jedynie dla naszego gatunku, a ich odpowiedniki u gryzoni stanowią uproszczony model nie uwzględniający wszystkich czynników środowiskowych. Ponadto dochodzi problem polimorfizmu genów kodujących enzymy (np. geny Cyp P450), które warunkują indywidualną reakcję na dane leczenie – te uwarunkowania osobnicze i zmienność populacyjną trudno jest wychwycić eksperymentując na jednorodnej genetycznie grupie zwierząt. Tak też zdarzyło się w przypadku leku przeciwzawałowego Plawix, na którego nie reaguje średnio co trzeci pacjent. Obecnie ciężko jest oszacować, ile skutecznych leków odpadło z powodu niepowodzeń w testach na zwierzęcych modelach. Taki los mało nie spotkał Lipitor’a, farmaceutyku obniżającego poziom cholesterolu, który nie dawał zadowalających wyników w badaniu na myszach, lecz jego skuteczność „objawiła się” podczas próby na zdrowych ochotnikach. Naukowcy tracą również cenny czas polegając na modelach mysich czy króliczych i wielu okryć można by dokonać znacznie wcześniej. Przykład stanowi postawiona w 1954 roku teza o niewielkim znaczeniu palenia papierosów dla rozwoju raka płuc. Pogląd ten obalono dopiero 30 lat później, gdy poprawiono system urządzeń, których zwierzęta były eksponowane na dym tytoniowy. Szczepionka przeciwko chorobie Heinego-Medina także nie wykazywała skuteczności w eksperymentach na szympansach, jednak testy na komórkach ludzkich udowodniły, iż efektywnie zapobiega ona infekcji wirusem Polio. Powracając do pytania o istnienie alternatywy dla tego typu badań, warto zauważyć, że od 2011 roku ograniczono znacznie testy na gatunkach naczelnych. Zgodnie z zaleceniami Unii Europejskiej większości kosmetyków także nie testuje się już na zwierzętach, więcej uwagi poświęca się badaniom in vitro na ludzkich liniach komórkowych. Intensywnie prowadzone są próby nad innymi modelami badawczymi. Jedną z wielu opcji wydają się być symulacje komputerowe pozwalające na odtworzenie zachowania poszczególnych molekuł w organizmie. Do stworzenia takiego modelu potrzebne będą maszyny o niezwykłej mocy obliczeniowej, lecz obecnie opracowane systemy (np. symulacja zachowania leku we krwi stworzona przez pracowników Uniwersytetu Islandzkiego) osiągają dokładność 50% w przewidywaniu skutków ubocznych u ludzi i ich precyzja nadal wzrasta. Kolejną alternatywą są „organs on chips” – mini-hodowle 3D prowadzone w warunkach niemal identycznymi z tymi, jakie panują w ludzkim ciele. Na specjalnym chipie zaprojektowano między innymi model pęcherzyka płucnego składający się z pneumocytów stykających się z jednej strony z laminarnie przepływającą krwią a z drugiej tłoczonym powietrzem atmosferycznym. Model ten znakomicie sprawdza się w badaniach nad infekcjami dróg oddechowych i ich leczeniem. Środowisko zajmujące się badaniami biomedycznymi jest świadome, że jeszcze przez długi czas, o ile w ogóle, z postępowania przed próbami klinicznymi nie uda się wyeliminować testów na zwierzętach. Obecnie opłaca się rozwijać także inne metody eksperymentalne, ponieważ podnoszą one jakość i wiarygodność uzyskiwanych wyników oraz zapobiegają błędnym inwestycjom czasu i pieniędzy. Bo jeżeli na firm farmaceutycznych nie robią wrażenia emocjonalne argumenty obrońców praw zwierząt, to warto do nich przemówić poprzez ich portfele. Źródła POZOSTAŁE INFORMACJE
Liczba wyświetleń: 633Jak być świadomym konsumentem i skąd wiedzieć, czy dana firma nie testuje swoich produktów na zwierzętach? Dlaczego niektóre firmy oznaczają kosmetyki jako „nietestowane na zwierzętach” a inne nie? Jak rozróżnić certyfikowane oznaczenia Cruelty-free i jak wygląda sytuacja prawna w temacie testów na zwierzętach w europie i poza TESTÓW NA ZWIERZĘTACH W UNII EUROPEJSKIEJOficjalnie w Unii Europejskiej obowiązuje całkowity zakaz testowania kosmetyków i ich składników na zwierzętach oraz sprzedaży kosmetyków, które były w ten sposób badane. Zakaz ten obowiązuje bez względu na miejsce wykonania testów. Jednak w Internecie wciąż można natknąć się na listy producentów, którzy testują lub którzy nie testują swoich produktów na zwierzętach. Zaczynamy się wówczas zastanawiać: no jak to? Przecież prawo zabrania. Czy na pewno żadna firma w Europie nie testuje kosmetyków na zwierzętach, bo jest to niedozwolone?Unijne prawo zakazuje testowania kosmetyków na zwierzętach. Ale, jak się okazuje i to od dłuższego czasu, to tylko teoria. Niestety – wiele firm obchodzi prawo, zlecając testy np. firmom zewnętrznym, lub testując same składniki kosmetyków. Dlatego właśnie co jakiś czas w sieci widzimy filmy czy zdjęcia wykonane przez aktywistów organizacji walczących o prawa zwierząt, którzy pokazują światu, co naprawdę dzieje się w laboratoriach w prawo to tylko teoria, jak w takim razie być świadomym konsumentem? Skąd wiedzieć, czy dana firma/marka jest wolna od testów na zwierzętach? W weryfikowaniu firm pomocne są organizacje pozarządowe działające na rzecz praw niezależne organizacje non-profit, które przyznają certyfikaty firmom wolnym od okrucieństwa wobec zwierząt:– Leaping Bunny;– CCF – Choose Cruelty Free;– niestety nie wszystkie powyższe standardy certyfikacji są sobie równe. Ważne jest więc, aby dokładnie wiedzieć, co oznacza każdy z tych standardów i przyznane logo, gdy widzimy na opakowaniu kosmetyku, że produkt jest „Cruelty-free”. Dlatego poniżej znajdziecie porównanie trzech tych najpopularniejszych organizacji przyznających certyfikaty wolnego od okrucieństwa BUNNYW 1996 roku w odpowiedzi na rosnącą świadomość konsumentów, osiem krajowych organizacji praw zwierząt złączyło się, tworząc Coalition for Consumer Information on Cosmetics (CCIC). CCIC promuje jeden kompleksowy standard i przyznaje międzynarodowe logo Leaping Bunny to drugi co do wielkości standard certyfikacji Cruelty-free, z przyznanymi certyfikatami dla ponad 600 firm. Tym, co odróżnia Leaping Bunny od innych programów wolnych od okrucieństwa, są surowe normy dotyczące testów na zwierzętach, system monitorowania dostawców i ich obowiązkowe Certyfikowane firmy muszą potwierdzić u dostawców, że składniki nie są testowane na Leaping Bunny nie zezwala na dystrybucję swoich produktów certyfikowanej marki na rynkach zagranicznych, które wymagają testów na zwierzętach (takich jak Chiny).3. Leaping Bunny przeprowadza własne niezależne audyty certyfikowanych firm i wymaga od nich ponownej corocznej akredytacji statusu wolnego od niuansem standardu Leaping Bunny jest fakt, że certyfikuje marki, które są własnością firmy macierzystej testującej na zwierzętach. W takich przypadkach marki muszą obiecać działać jako samodzielne spółki niezależne z własnymi łańcuchami dostaw aby spełnić wymagania Leaping Leaping Bunny jest wysoce wiarygodnym dowodem na to, że marka jest wolna od okrucieństwa. Jest to jeden z bardziej rygorystycznych certyfikatów w porównaniu do dwóch poniższych. Możesz więc w pełni zaufać produktowi, gdy zobaczysz logo Leaping marek z przyznanym logo Leaping Bunny Leaping Bunny ma aplikację mobilną o nazwie „Cruelty-free”. Możecie więc być na bieżąco z informacjami, które marki są częścią programu Leaping CRUELTY-FREEChoose Cruelty-Free (CCF) to niezależna organizacja non-profit z siedzibą w Australii, która od 1993 roku akredytuje marki kosmetyczne, które są obecne na całym świecie. Aktywnie prowadzą też kampanie na rzecz zakończenia testów na ma obecnie około 250 akredytowanych marek i przyznaje logo królika „Not Tested on Animals”. A jak wyglądają ich standardy:1. CCF wymaga od akredytowanych marek podpisania prawnie wiążącej umowy w celu zagwarantowania, że oświadczenia złożone w ich wnioskach są Certyfikowane firmy muszą dostarczyć pisemne oświadczenia od swoich dostawców surowców, które wyraźnie stwierdzają, że wszystkie składniki, które dostarczają certyfikowanej firmie, nie są testowane na CCF nie akredytuje marek, które są własnością lub są powiązane z firmą nie wolną od okrucieństwa i mają pewne ograniczenia w stosowaniu niektórych składników pochodzenia nie przeprowadza corocznych audytów, ponieważ są zbyt małą organizacją. Jednak wymagają ponownej akredytacji firm np. kiedy firmy wprowadzają nowe standardy są więc podobne do Leaping Bunny, ale idą o krok dalej. Gdy marka należy do większej firmy, uważa się ją za spółkę zależną od firmy macierzystej i nie akredytują marek, które są własnością lub są powiązane z firmą nie wolną od okrucieństwaLogo Choose Cruelty-Free jest więc bardzo wiarygodnym dowodem potwierdzającym, że marka jest wolna od marek z przyznanym logo Choose Cruelty-Free ma również aplikację o nazwie „Choose Cruelty-Free”, możesz pobrać, aby dowiedzieć się, które marki są częścią najbardziej restrykcyjnego programu certyfikacji wolności od BEAUTY WITHOUT BUNNIESPETA – People for the Ethical Treatment of Animals to międzynarodowa organizacja non-profit powstała w roku 1980 z siedzibą w USA. Jej główną działalność stanowi walka o prawa zwierząt. PETA stara się działać głównie przez edukację, reklamy, pokojowe protesty i pikiety. Według oficjalnej strony PETA należy do niej ponad 5 milionów osób, co czyni ją największą na świecie organizacją zajmującą się prawami w ramach swoich działań przyznaje logo Beauty Without Bunnies. Ich wolne od okrucieństwa logo jest również jednym z najbardziej rozpoznawalnych, ponieważ certyfikują prawie 2000 marek. Na swojej oficjalnej stronie internetowej, organizacja publikuje i aktualizuje listy firm, które nie testują oraz tych które nie zaprzestały testów swoich produktów na zostać wpisanym na listę PETA firm nie testujących na zwierzętach:1. Firma „musi wypełnić krótki kwestionariusz i podpisać oświadczenie wiarygodności potwierdzające, że nie przeprowadza, nie zleca ani nie płaci za jakiekolwiek testy na zwierzętach w odniesieniu do składników, preparatów lub produktów gotowych oraz że nie będzie tego robić to w przyszłości”.2. kandydaci muszą odpowiedzieć w kwestionariuszu na 8 pytań oraz podpisać oświadczenie wiarygodności dostarczone przez nie przeprowadza żadnych własnych audytów certyfikujących, dlatego wiarygodność logo PETA zależy od uczciwości i dokładności pisemnych oświadczeń zgłaszanych firm. Program ten jest więc najmniej wiarygodnym źródłem informacji o tym, czy marka jest wolna od okrucieństwa, czy nie, pomimo że jest najbardziej rozpoznawalny na świecie. Mimo że ich sprawa jest naprawdę ambitna, ich wymagania certyfikacyjne nie są tak rygorystyczne, jak Leaping Bunny czy marek testujących i nie testujących opracowana przez PETA jest również przygotowała aplikację o nazwie „Bunny Free”, która pozwala wyszukiwać firmy według nazwy i informuje, czy przeprowadzają testy na zwierzętach wg. kryteriów pamiętać, że wszystkie z powyższych standardów walki z okrucieństwem wobec zwierząt są zgodne z prawem i są zgodnie ze swoimi kryteriami wiarygodne. Wszystkie działają w celu zakończenia testów na zwierzętach w odniesieniu do produktów konsumenckich i starają się być jak najbardziej przejrzyste. Różnica między tymi 3 organizacjami polega na kryteriach, które stosują, aby zakwalifikować firmy do swoich programów i na ile są wiarygodne, jeśli chodzi o zagwarantowanie, że firma będzie przestrzegać tych WYGLĄDA SYTUACJA NA ŚWIECIEWarto wspomnieć, że praktycznie nie istnieją substancje, które nigdy we wcześniejszej historii nie zostały zbadane na zwierzętach. Większość związków chemicznych została w przeszłości przetestowana w ten sposób, aby ocenić, czy ich stosowanie jest bezpieczne dla zdrowia ludzi. Wiele lat temu w Europie na zwierzętach przetestowano nawet… wodę Europejska jest pionierem zakazu testów (choćby teoretycznego) na zwierzętach gotowych kosmetyków i składników. Oficjalny zakaz testów jest również sukcesywnie wprowadzany przez kolejne państwa. Poza Unią Europejską zakaz testów na zwierzętach został wprowadzony dyrektywą rządową również w Indiach. W 2013 roku testów zakazał Izrael, a w 2014 Tajwan. W wielu krajach podejmowane są oddzielne inicjatywy mające na celu zakazanie testów, ale tylko nieliczne wyjątki regulują to ustawami prawnymi obowiązującymi na terenie całego kraju. Istnieją jednak regiony, gdzie wciąż wymagane są testy na zwierzętach zarówno kosmetyków jak i składników, by móc wprowadzić produkt do obrotu. Na przykład testowanie kosmetyków na zwierzętach na terenie USA nie jest obecnie zabronione, jednak główny problem obecnie stanowią Chiny. Testy na zwierzętach są wymagane przez prawo w Chinach dla wszystkich zagranicznych marek kosmetyków. Nawet marki, które w innym przypadku przestały testować na zwierzętach, muszą przestrzegać tych przepisów, kiedy wchodzą na chiński rynek. Wymóg wykonywania testów kosmetyków na zwierzętach w Chinach wynika z braku akceptacji przez władze Chin zatwierdzonych metod alternatywnych zastępujących wykorzystanie zwierząt. Niektóre firmy produkują kosmetyki, które spełniają europejskie wymagania i nie są testowane na zwierzętach w Europie, ale później przechodzą dodatkowe badania w Chinach by mogły być wprowadzone do obrotu na rynek chiński. Chiński rząd przeprowadza testy według własnego uznania we własnych laboratoriach, a firmy muszą finansować chińskie testy swoich produktów za własne pieniądze. Chiny powoli zaczynają zmieniać swoje podejście i stopniowo zaczynają akceptować metody alternatywne jednak na gruntowne zmiany, w kwestii całkowitej eliminacji testów na zwierzętach, możemy czekać Korea Południowa. Korea Południowa zapowiedziała rezygnację z testów, jednak nie wdrążono jeszcze tego prawa w życie. Zakaz ten ma dotyczyć tylko gotowych kosmetyków, a nie ich składników. Są to jednak na razie działania dopiero planowane. Kosmetyki koreańskie są mocno innowacyjne i pojawiają się w nich składniki pochodzenia syntetycznego, które muszą zostać dobrze przetestowane na żywej tkance, stąd też zakaz testowania nie jest mile widziany przez tamtejszych producentów ponieważ boją się oni że zatrzyma to kreatywność koreańskich Rosja. W Rosji nie ma prawa, które zakazuje testowania kosmetyków na zwierzętach. Rosyjscy politycy przygotowali projekt ustawy, która ma na celu stopniowe wycofanie wszystkich testów na zwierzętach dotyczących kosmetyków i ich składników do 2020 roku. Dyskusja w tej kwestii trwa, a sprawa nadal nie jest USA. Niezbyt optymistycznie wyglądają na testów na zwierzętach także Stany Zjednoczone. Nie ma tam zakazu testowania i wiele firm to robi twierdząc, że tylko w ten sposób mogą rozwijać innowacyjność w przemyśle kosmetycznym. Niedawno do Kongresu wprowadzono ustawę Humane Cosmetics Act, która ma na celu stopniowe wycofywanie testów kosmetycznych na zwierzętach na rzecz nowatorskich metod testowania. Jednak w USA istnieje silny lobbying producentów, którzy chcą testować bo daje im to większe możliwości w tworzeniu Unia Europejska. W UE obowiązuje zakaz sprzedawania kosmetyków pochodzących z krajów trzecich, które były testowane na zwierzętach bez względu na miejsce wykonania testów. Pytanie jednak jak ten zakaz egzekwować? Póki co nie powstała żadna specjalna inspekcja sanitarna która byłaby w stanie przyglądać się każdemu produktowi, który wchodzi na rynek unijny. Parlament Europejski w lutym 2018 roku pisał na swojej stronie internetowej, iż „posłowie zauważają, że chociaż stopień przestrzegania zakazu [testowania] w UE jest bardzo wysoki, to poważnym problemem pozostaje brak w dokumentacji produktu kompletnych i wiarygodnych danych o testowaniu na zwierzętach, w szczególności w przypadku produktów kosmetycznych importowanych do UE z państw trzecich”.DLACZEGO NIEKTÓRE FIRMY OZNACZAJĄ KOSMETYKI JAKO „NIETESTOWANE NA ZWIERZĘTACH” A INNE NIE?Z punktu widzenia prawa europejskiego, oznakowanie „nietestowane na zwierzętach” może być w Unii Europejskiej uważane za wprowadzające w błąd skoro zgodnie z obowiązującym zakazem testów na zwierzętach w Unii Europejskiej, deklarowanie „nietestowania na zwierzętach” jest deklarowaniem podstawowej zgodności z wymaganiami zjawisko wynika niewątpliwie z chaosu informacyjnego jaki panuje w temacie testów na zwierzętach. Z jednej strony mamy europejskie prawo, które jasno zabrania takich praktyk, a drugiej strony napływają do nas informacje od organizacji non-profit, że takie testy są nadal praktykowane. Nic dziwnego że firmy starają się jakoś wyróżnić na sklepowej półce, choćby przez taka właśnie deklarację lub jeśli się dostatecznie postarają poprzez wiarygodny certyfikat testowane i nietestowane na zwierzętach to w ostatnim czasie bardzo gorący temat. Coraz więcej konsumentów przed zakupem danego produktu weryfikuje podobną informację. Warto na koniec podkreślić, że nie ma właściwego lub złego sposobu dokonywania wyborów zakupowych wolnych od okrucieństwa. Ważne jest, aby znać różnicę między każdym z opisanych wyżej certyfikowanych standardów Cruelty-free, a następnie podejmować własne świadome LadyDreamer Źródła:
Podbój rynku chińskiego, to nie lada gratka dla producentów kosmetyków. Wejście na ten rynek oznacza swego rodzaju prestiż, ponieważ mogą pozwolić sobie na to jedynie najwięksi. Jednak w praktyce nie o uznanie tu chodzi. W rzeczywistości prym wiodą pieniądze, a szacunkowa wartość rynku w postaci kilkudziesięciu miliardów dolarów bez wątpienia robi wrażenie. Istnieje jednak dość mroczna strona tak bardzo pożądanej popularności i korzyści finansowych. Jest to obowiązek przeprowadzenia testów na zwierzętach nieodłącznie związany z wprowadzeniem produktów na rynek chiński. Według szacunków organizacji Cruelty Free International do testowania kosmetyków na zwierzętach rocznie wykorzystuje się ponad 500 tysięcy zwierząt na całym świecie. Spróbujmy rozwiać wszelkie wątpliwości związane z tym kontrowersyjnym tematem. Dlaczego niektóre grupy kosmetyków wciąż są testowane na zwierzętach w Chinach? Przeprowadzanie testów na zwierzętach było uznawane dotychczas za najtańszą i jednocześnie najmniej czasochłonną metodę testowania. Wprowadzenie obowiązku przeprowadzania testów przy wykorzystaniu alternatywnych metod zmusiłoby laboratoria do unowocześnienia sprzętu z którego korzystają, co wiązałoby się z koniecznością realizacji nowych inwestycji. Pomimo postulatów licznych organizacji walczących o prawa zwierząt, dotychczas nie udało się skutecznie nakłonić władz chińskich do całkowitej rezygnacji z przeprowadzania testów kosmetycznych na zwierzętach. Jakie kosmetyki SĄ testowane w Chinach? Kosmetyki wyprodukowane w Chinach podzielone zostały na dwie kategorie: kosmetyki zwyczajne oraz kosmetyki specjalnego użytku. Produkty zwyczajne to kosmetyki do makijażu, kosmetyki do pielęgnacji skóry, włosów, paznokci i perfumy i zgodnie z obowiązującym prawem nie muszą być poddawane testom na zwierzętach, jednak nie jest to zakazane. Z kolei kosmetyki specjalnego użytku, jak: dezodoranty, kremy przeciwsłoneczne i farby do włosów każdorazowo są testowane na zwierzętach. Kosmetyki importowane do Chin, a więc wszystkie te, które trafią na półki chińskich sklepów stacjonarnych, obligatoryjnie muszą zostać przetestowane na zwierzętach. Producenci z Europy i USA, chcąc wprowadzić swoje produkty na rynek chiński muszą zgodzić się na przeprowadzenie takich testów – i w tej kwestii producenci kosmetyków bardzo często naginają rzeczywistość zapewniając, że nie testują kosmetyków na zwierzętach. Owszem, nie robią tego samodzielnie, jednak testy takie przeprowadzane są za ich zgodą przez specjalistyczne laboratoria w Chinach. Jakie kosmetyki NIE SĄ testowane w Chinach? Furtką pozwalającą omijać konieczność przeprowadzenia testów kosmetyków na zwierzętach stała się możliwość sprzedaży swoich produktów w Hongkongu oraz poprzez e-commerce. Kosmetyki oferowane w Hongkongu nie muszą być testowane na zwierzętach, jednak nie jest to zakazane. Wynika to z przyznanej Hongkongowi autonomii i samodzielnego ustalania przepisów prawnych w tej kwestii. Ponadto, kosmetyki sprzedawane online i dostarczane do chińskich konsumentów z zagranicy, nie muszą przechodzić testów na zwierzętach. Są to wyjątki dopuszczające możliwość wejścia na rynek chiński bez konieczności godzenia się na testowanie na zwierzętach. Są to legalne sposoby sprzedaży kosmetyków bez konieczności ich testowania na zwierzętach, chętnie stosowane przez europejskich i amerykańskich producentów kosmetyków. Niespełnione obietnice z 2019 roku W 2019 r. w sieci pojawiły się doniesienia mające zrewolucjonizować rynek kosmetyczny. Cały Internet zawrzał, ponieważ Chiny zadeklarowały, że od 1 stycznia 2020 przepisy dotyczące obowiązku testowania kosmetyków na zwierzętach zostaną złagodzone. Zmiany miały dotyczyć zniesienia obowiązku testowania kosmetyków importowanych do Chin, będących jednocześnie kosmetykami zwyczajnymi (zgodnie z kategoryzacją kosmetyków obowiązującą w Chinach). Jednocześnie, władze chińskie poparły propozycję Institute for In Vitro Sciences (IIVS) na wykorzystanie alternatywnych metod testowania kosmetyków, bez jakiegokolwiek udziału zwierząt. Na Twitterze organizacji IIVS (@the_iivs) można na bieżąco śledzić aktualności związane z wprowadzaniem najnowszych technologii w dziedzinie alternatywnych metod testowania. „Starając się unowocześnić nadzór regulujący wprowadzanie kosmetyków, chińskie NMPA (National Medical Products Administration) i jej podległe organy, w tym krajowe instytuty kontroli żywności i leków (NIFDC), pracują nad zdobyciem danych o alternatywnych testach i budowaniem zaufania w podejściu do badań bez udziału zwierząt” – napisała na swoim profilu na Twitterze organizacji non-profit IIVS. “IIVS applauds China’s National Medical Products Administration (NMPA) for their acceptance of certain non-animal (alternative) test methods for the regulation of cosmetics”. #invitrotoxicology #COSMETICS #nonanimaltesting #alternativemethods – IIVS, Inc. (@the_iivs) April 3, 2019 Podsumowanie Niestety, w obliczu trwającej pandemii, temat łagodzenia restrykcji dotyczących testowania na zwierzętach ucichł, a nam pozostaje jedynie baczne przyglądanie się na działania władz chińskich i świadomy wybór stosowanych przez nas kosmetyków. Warto zauważyć, że plany zniesienia obowiązku testowania kosmetyków na zwierzętach dotyczyły jedynie wybranej części kosmetyków trafiających na rynek Chiński. Byłby to krok naprzód w kierunku lepszego traktowania zwierząt, jednak nie było tutaj mowy o całkowitym zniesieniu obowiązku testowania. Jestem przekonana, że wiele osób liczyło na definitywne zakończenie praktyk testowania na zwierzętach w Chinach, jednak prawdopodobnie droga do całkowitej rezygnacji z aktualnie stosowanych metod jest długa i kręta. W ostatnim czasie Chiny zajęte są rozwiązywaniem problemów spowodowanych pandemią i nie wydaje się, aby kwestia zniesienia obowiązku testowania pojawiła się na liście priorytetów tego roku. Jeżeli interesuje Cię temat testowania na zwierzętach w Chinach, sprawdź na czym konkretnie polegają testy na zwierzętach: Testowanie kosmetyków na zwierzętach – czy wiecie w jaki sposób się to odbywa?
Testy na zwierzętach - rozumiane tutaj jako wykorzystanie zwierząt w badaniach w celu pogłębiania obaw ludzi, takich jak skuteczność leków i bezpieczeństwo produktów takich jak kosmetyki - są przedsięwzięciem pełnym kontrowersji i trudnych argumentów etycznych. Eksperymenty na zwierzętach przynoszą ludzkości wyraźne i niezaprzeczalne korzyści; na przykład opracowanie leków do zwalczania śmiertelnych chorób. Jednocześnie niektóre rodzaje badań poddają zwierzęta okrutnym i nieludzkim procedurom, kompensując w oczach testujących na zwierzętach przeciwników wszelkie korzyści z testów na zwierzętach dla ludzi. Pro: Leki ratujące życie i szczepionki Krajobraz współczesnej medycyny byłby bez wątpienia zupełnie inny bez testów na zwierzętach. Na przykład badania psów, u których usunięto trzustki zwierząt, doprowadziły do odkrycia insuliny na początku XX wieku; uratowało to i poprawiło życie milionów diabetyków na całym świecie. Szczepionka przeciwko polio - opracowana do użytku przez ludzi dopiero po przetestowaniu na zwierzętach - pomogła zredukować tę przerażającą chorobę do niemal nieistotnego znaczenia. Postępy w raku piersi, urazie mózgu, białaczce, mukowiscydozie, malarii, stwardnieniu rozsianym i gruźlicy są bezpośrednio związane z eksperymentami na zwierzętach i bez testów na szympansach nie byłoby szczepionki przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B. Przeciw: Nieludzkie leczenie w doświadczeniach na zwierzętach Wszelkie dyskusje na temat zalet i wad testowania na zwierzętach muszą potwierdzać, że niektóre rodzaje badań na zwierzętach obejmują poddawanie stworzeń temu, co można trafnie określić jako tortury. Według Humane Society International zwierzęta są rutynowo karmione siłą, zmuszane do wdychania szkodliwych związków, pozbawione jedzenia i wody, fizycznie krępowane przez dłuższy czas i spalane; podobno niektórzy z nich mają nawet połamane szyje i są ścięci. W 2010 r. Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych poinformował, że prawie 100 000 zwierząt cierpiało z powodu bólu podczas eksperymentów, nie otrzymując żadnego znieczulenia. Powszechną praktyką jest również utrzymywanie otwartych oczu zwierząt za pomocą klipsów przez wiele godzin, a nawet dni, podczas testowania produktów kosmetycznych. Pro: Podobieństwo do ludzi Wraz z pojawieniem się nowoczesnej biologii molekularnej i jej metod analitycznych naukowcy mogą teraz dokładnie określić, w jakim stopniu ludzie przypominają inne zwierzęta, mówiąc genetycznie. Szympansy i ludzie mają 99 procent swojego DNA, a nawet myszy i ludzie mają 98 procent nakładania się w tym obszarze. Wszystkie ssaki mają te same niezbędne narządy wewnętrzne i wszystkie one padają ofiarą tych samych ogólnych chorób, takich jak choroby serca i różne nowotwory. Z tych powodów naukowcy mogą śmiało zastosować wyniki szeregu eksperymentów medycznych na zwierzętach na ludziach i być bardziej pewni, kiedy nadejdzie czas eksperymentowania na ludziach bezpośrednio w badaniach klinicznych. Wada: brak zastosowania Jednym z głównych argumentów przeciwko testom na zwierzętach jest to, że jest to po prostu marnotrawstwo naukowej energii i zasobów, ponieważ wyników testów przeprowadzonych na innych gatunkach często nie można wiarygodnie ekstrapolować na ludzi. Na przykład w badaniu w Mayo Clinic przeprowadzonym przez Davida Wiebersa i jego współpracowników w celu zidentyfikowania leków do leczenia udaru niedokrwiennego, naukowcy odkryli, że 25 związków, które zmniejszały szkody wyrządzone przez takie zdarzenia u kotów, gryzoni i innych zwierząt, nie miało korzystnego wpływu cokolwiek u ludzi. Według biologa komórkowego Robina Lovella-Badge'a z Narodowego Instytutu Badań Medycznych MRC w Londynie 94% leków, które przeszły testy na zwierzętach, zawiodło na ludziach. Niestety świat eksperymentów na zwierzętach jest pełen takich przykładów. Alternatywy dla testów na zwierzętach Wraz z postępem technologii coraz mniej potrzeba eksperymentów na zwierzętach. Ludzkie geny sklonowane w mikroorganizmach mogą na przykład dać bardziej szczegółowe wyniki toksykologiczne, niż po prostu podawanie toksyn zwierzętom. Podczas gdy wiele badań naukowych nie może być odpowiednio przeprowadzonych bez zwierząt, badania bezpieczeństwa komercyjnego, na przykład przez firmy kosmetyczne, są coraz częściej przeprowadzane bez użycia zwierząt. Tymczasem poprawa samopoczucia zwierząt laboratoryjnych, na przykład zapewnienie szczurom „wzbogaconego środowiska” zamiast trzymania ich w izolacji w tradycyjnych klatkach laboratoryjnych, może znacznie złagodzić cierpienie zwierząt wykorzystywanych w badaniach.
testowanie kosmetyków na zwierzętach za i przeciw